poniedziałek, 22 grudnia 2014

Rozdział 2

-Boże strasznie przepraszam nie zauważyłam cię.-Rzuciłam nie patrząc na poszkodowanego i zaczęłam zbierać książki z podłogi 
-Spoko nic się nie stało-Dopiero teraz na niego spojrzałam.Nie wierzyłam własnym oczom.
-Alex?! -prawie wykrzyknęłam 
-Libby!Boże Libby nie poznałem cię ,jak ty się zmieniłaś!Co ty tu robisz? -mimowolnie się uśmiechnął i przytulił mnie mocno 
-Od dziś mieszkam.A od jutra się tutaj uczę-Zaśmiałam się 
-Ale jak ?Dlaczego?
-Długa historia,nie chce o tym gadać.Przepraszam,może kiedyś Ci opowiem-Podniosłam lekko kąciki ust 
-Jasne ,nie przejmuj się.Gdzie teraz zmierzasz?
-Idę zanieść książki do szafki ...taaa tylko najpierw muszę ją znaleźć -Zaśmiał się
-Chodź pomogę ci -Złapał mnie za rękę i pociągnął za sobą.
Zastanawiacie się pewnie skąd znam Alexa? O tusz znamy się od dziecka.Mieszkaliśmy koło siebie od urodzenia i od najmłodszych lat się przyjaźniliśmy ,zawsze byliśmy nierozłączni,wszystko robiliśmy razem .Aż do momentu kiedy Alex musiał przeprowadzić się do Londynu ,mieliśmy w tedy po 13 lat.Było mi się bardzo trudno z tym pogodzić .Przez pierwsze kilka miesięcy rozmawialiśmy codziennie przez telefon .skypa lub po prostu pisaliśmy ,później kontakt stawał się coraz słabszy aż w końcu nie było go wcale.Aż do teraz .Nagle wpadam na niego w szkole .Do której nawet nie miałam pojęcia,ze chodzi.
-Jaki masz numer?-Z moich rozmyśleń wyrwało mnie pytanie przyjaciela?Kolegi?-w sumie nie wiem jak mogę go nazwać przecież nie odzywaliśmy się do siebie przez 3 lata,Az tu nagle BUM i chodzimy do tej samej szkoły.
-168
-No to nie musimy długo szukać bo tak się składa,że 'mieszkasz' koło mnie,czyli tu -wskazał palcem na szafkę koło mojej głowy .Boże czemu ja jestem taka głupia i wcześniej jej nie zauważyłam!
-Wielkie dzięki ,bez ciebie szukałabym tej szafki pewnie przez najbliższe 2 godziny-tylko się zaśmiałam otworzyłam ją i włożyłam książki do środka.
-Chodź odprowadzę cię do pokoju-Uśmiechnął się
-Okey-odwzajemniłam gest 
***
Godzina 7:30 a ja już słyszę to cholerstwo każące mi wstawać.Zrzuciłam nogi z łóżka i powędrowałam do łazienki ,gdzie minęłam się z Leą 
-Dzień dobry -Posłała mi promienny uśmiech 
-Hej -odpowiedziałam zaspana
-O 8 śniadanie -Przypomniała mi .A więc mam 30 minut na doprowadzenie się do porządku.Wzięłam szybki prysznic,który trochę ożywił i wyszłam z pod kabiny .Wytarłam tylko ręcznikiem kapiącą z moich włosów wodę .Nie wzięłam sobie ubrań więc owinęłam się ręcznikiem i wyszłam z łazienki,co było wielkim błędem bo w drzwiach zobaczyłam wysokiego szatyna mniej więcej w moim wieku,który rozmawiał z Leą.oboje się na mnie popatrzyli.Oczy rozszerzyły mi się chyba do granic możliwości a  moje policzki automatycznie zapiekły.
-Ja już może lepiej pójdę-Chłopak zmierzł mnie wzrokiem i delikatnie się uśmiechnął.
-Może lepiej -Powtórzyła zdezorientowana Lea i zamknęła drzwi za chłopakiem 
-Boże kobieto nie mogłaś mówić żebym nie wychodziła?-Zaczęłam na nią krzyczeć ,ale po chwili obie wybuchłyśmy śmiechem .Podeszłam do szafy i wyjęłam z niej pierwsze lepsze rzeczy
-Skąd mogłam wiedzieć,że wyjdziesz w takim stanie.-Zapytała Le 
-Mogłaś chociaż powiedzieć że ktoś przyjdzie -Odpowiedziałam nadal się śmiejąc
-Kiedy ja sama nie wiedziałam!
-Mam nadzieje,że nie mam z nim lekcji bo inaczej cie zabije!
-Oj kochana ...Obie mamy z nim lekcje !
-No to nie żyjesz.-Rzuciłam w nią poduszką
-Ej! to nie moja wina ,a po za tym masz 15 minut na przygotowanie się ,a z tego co widzę potrzebujesz trochę czasu więc się sprężaj-Zmieniła temat i wystawiła mi język
-COO?-Wzięłam rzeczy i pobiegłam do łazienki .szybko się ubrałam,nałożyłam lekko fluid żeby zakryć zaczerwienienia ,oczy wy tuszowałam a usta lekko musnęłam delikatnie morelową szminką .Włosy wysuszyłam i podkręciłam końcówki.Gotowa wyszłam z łazienki ,zabrałam torbę i razem z Leą udałyśmy się na stołówkę.
-O hej Libby-Zatrzymał mnie Alex i lekko uścisnął gdy minęłyśmy drzwi stołówki .Na co Lee  posłała mi spojrzenie typu "To wy się znacie?"-Zjecie z nami ?- Zapytał
-Z nami czyli?-Zaśmiałam się
-Ze mną i z moim kumplem ,który gdzieś zniknął ale powinien zaraz przyjść-Rozejrzał się po stołówce -O i jest -Doszedł do nas chłopak ,przysięgam ,że gdzieś go już widziałam 
-Chris to jest Libby -Alex zwrócił się do niego 
-A no tak Libby -Chłopak podał mi rękę uścisnęłam ją-Swoją drogą bardzo ładnie wyglądasz w samym ręczniku -Puścił mi oczko i się zaśmiał.Czyli już wiem gdzie go widziałam -cholera-Pomyślałam .Moje policzki znów piekły więc spuściłam delikatnie głowę.
-Czemu...-zaczął Alex ale Lee mu szybko przerwała za co byłam jej ogromnie wdzięczna 
-Może już pójdziemy 
-Tak chodźmy już -Delikatnie się uśmiechnęłam 
***
-Skąd znasz Alexa ?-Zapytała Lee gdy siedziałyśmy wieczorem w pokoju
-Przyjaźniliśmy się od dziecka ale gdy mieliśmy po 13 lat Alex się przeprowadził ,a kontakt nam się powoli urywał .Az wczoraj wpadłam na niego na korytarzu.
-Podoba ci się ?-Rzuciła kolejne pytanie.
-Co?Mi?Alex? Nieee!Ale za to tobie tak,i to bardzo-puściłam jej oczko
-Cooo?Nie!-Zaczęła się wymigiwać-....Aż tak bardzo widać?
-Nie.Ale ja widziałam .Co jest między wami?
-Właściwie to nic.
-Jak to nic?-Zdziwiłam się
-No nic ,nawet nie gadamy-Posmutniała
-No to trzeba to zmienić-Wstałam z łóżka i ruszyłam w stronę drzwi 
-Co? Co masz na myśli i Gdzie ty się wybierasz?
-Idę zadzwonić do mamy i może trochę pozwiedzam szkołę.
-Masz nie iść do Alexa -Zagroziła mi 
-Okej przecież nie idę ,to ty masz z nim pogadać-Puściłam jej oczko i wyszłam z pokoju.
Wybrałam numer do mamy i ruszyłam w stronę...w sumie to nie wiem gdzie szłam nie zastanawiałam się nad tym.Chwilę z nią pogadałam i się rozłączyłam.Miałam zamiar wracać do pokoju. 
-O dziewczyna w ręczniku-usłyszałam za sobą.Odwróciłam się i go zobaczyłam,stał oparty o ścianę i głupio się uśmiechał.
-Po prostu Libby-powiedziałam i rzuciłam wymuszony uśmiech...







środa, 10 grudnia 2014

Rozdział 1

    -Proszę pani?Już wylądowaliśmy -usłyszałam i poczułam,że ktoś mnie szturcha.Otworzyłam oczy i nad sobą zobaczyłam stewardessę .Rozejrzałam  się dookoła ,nadal byłam w samolocie lecz tym razem sama...
-Dawno wylądowaliśmy?-zapytałam
-Jakieś 10 min temu.-uśmiechnęła się do mnie
-Ojeju, dziękuje -Pozbierałam wszystkie swoje rzeczy i wyszłam z samolotu kierując się do taśmy z moim bagażem.Kiedy już przyjechały moje walizki wzięłam je i weszłam do wielkiej hali w której przy wejściu nr 403 miał czekać na mnie starszy elegancko ubrany pan w czarnych okularach,który miał zawieźć mnie do szkoły.Odszukałam go wzrokiem i skierowałam się w jego kierunku przedstawiłam się miejąc nadzieje,że to on.Nie pomyliłam się mężczyzna uśmiechną się do mnie i wystawił dłoń
-Herman Goreet,-już myślałem ,że się nie zjawisz -Spojrzałam na zegarek 12.30.No to super miałam tu być 20 min temu,czy ja zawsze muszę się spóźniać??-pomyślałam.
-Bardzo przepraszam ale usnęłam w samolocie i ominęło mnie lądowanie. 
-Dobrze,dobrze nic nie szkodzi .-uśmiechnął się -To co jedziemy do szkoły?-zapytał
-Tak tak,możemy już jechać-Mężczyzna zabrał moje walizki i ruszyliśmy do samochodu.
  Jechaliśmy ponad godzinę ,aż w końcu samochód zatrzymał się pod ogromnym budynkiem.Widziałam zdjęcia na stronie internetowej ale na żywo szkoła była dużo większa niż sobie  wyobrażałam.
-Wow-powiedziałam po cichu zamykając drzwi auta.

-Zaniosę twoje walizki do pokoju a ty idź do dyrekcji zgłoś,że już jesteś-Usłyszałam głos Hermana
-Dobrze...
-Czyli gdzie mam iść ?-spytałam przy głównym wejściu 
-Tymi schodami do góry -wskazał palcem -Trzecie drzwi po prawej.Podziękowałam i ruszyłam wskazaną drogą.Kiedy dotarłam do drzwi z napisem "DYREKCJA" cicho zapukałam.Po chwili otwarły się prze de mną a zza nich wyłoniła się starsza pani z bardzo przyjaznym wyrazem twarzy
-Dzień dobry nazywam się Libbi Caraving -Kobieta uśmiechnęła się do mnie 
-Dzień dobry Libbi, wejdź proszę -wskazała dłonią na pomieszczenie 
-Jak minęła podróż? -zapytała siadając za wielkim biurkiem zawalonym stertą różnych papierów i dokumentów.
-Dobrze ,prawie cały lot przespałam- Zaśmiała się
-No to dobrze .Więc tak tutaj mamy całą twoją dokumentacje, twoja mama wszystko wypełniła-Wyciągła  czarną teczkę z moim imieniem i nazwiskiem i wyjęła z niej kartkę -To twój nowy plan lekcji,zaczynasz od jutra.-podała mi go, a z metalowej skrzynki wyjęła dwa klucze ,jeden większy drugi mniejszy 
-A klucze do czego?-zdziwiłam się
-Większy do akademiku, dzielisz go z Leą na pewno się polubicie,a mniejszy klucz jest do szafki .Na kartce pod planem masz numery ,myślę,że się od szukasz -uśmiechnęłam się.Podziękowałam i ruszyłam do pokoju nr 218.
Stanęłam przed drzwiami i zapukałam,po chwili otworzyły się, a w nich pojawiła się bardzo ładna niebieskooka  blondynka.
-Hej-przywitałam się
-Hej,ty jesteś pewnie Libbbi Caraving moja nowa współlokatorka?-zaśmiała się
-Tak.Skąd wiesz?
-Hanna mi powiedziała
-Hannna?-zdziwiłam się
-No tak ,Pani dyrektor .Właź kobieto do środka i się rozpakuj,bo te pudła zajmują cały pokój.Ja muszę lecieć na zajęcia powinnam wrócić za około dwie godziny -Znów się zaśmiała.
Weszłam do pokoju.Polowa była bardzo ładnie urządzona,po drugiej jednak było samo duże łóżko, bardzo szeroka komoda i szafa,domyśliłam się,że to moja część, wiec zajęłam się rozpakowywaniem swoich rzeczy.Pościeliłam swoje łóżko czarną pościelą,a na niej poukładałam milion kolorowych poduszek różnej wielkości.Na komodę położyłam kuferek z kosmetykami i wieszaczki z biżuterią oraz różne zdjęcia.W szafie ładnie poukładałam ubrania ,co trochę mi zajęło bo mam ich strasznie dużo.Zmęczona padłam na łóżko,wyciągłam z kieszeni telefon i zadzwoniłam do rodziców.Po dwóch sygnałach usłyszałam mamę
-Hej córcia ,jak tam ?Doleciałaś spokojnie?Jesteś już w szkole?-Zadawała pytania po kolei 
-Hej mamo haha spokojnie bo nie nadążam  -Zaśmiałam się .A więc tak podróż minęła dobrze ,prawie cały lot przespałam .Dotarłam do szkoły, rozmawiałam z dyrektorką ,dała mi plan lekcji, klucz do pokoju i do szafki.Zdążyłam się już rozpakować, jeszcze tylko będę musiała za chwilę iść włożyć książki do szafki.A jak tam u was?Co u taty?
-U nas dobrze ,tata właśnie przed chwilą wyszedł do pracy ,trochę późno zadzwoniłaś.
-Innym razem z nim pogadam .Pozdrów go.
-Pewnie-powiedziała 
-Ja muszę kończyć ,muszę zanieść jeszcze książki do szafki.
-Dobrze kochanie ,trzymaj się,kocham cię.
-Ja ciebie też-skończyłam rozmowę z mamą kiedy do pokoju weszła Lea
-Hej ,ja lecę zanieść rzeczy do szafki ,zaraz wracam-uświadomiłam jej
-Okej-wzięłam wzięłam książki i klucz z półki i wyszłam z pokoju .Zeszłam na sam dół gdzie szukałam nr swojej szafki w pierwszym korytarzu były nr od 1 do 100 ja miałam nr 168 więc udałam się do drugiego korytarza .Kiedy wychodziłam zza rogu wpadłam na jakiegoś chłopaka  i wszystko wyleciało mi z rąk.

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Bohaterzy

Bohaterzy




Libby Cariving
Lat:17




Chris Edever
Lat:17



Lea Mikaelson
Lat:17



Alex Gelver
Lat:17



Ashley Green
Lat:17


Prolog

Prolog


  Właśnie kończyłam zapinać walizkę,kiedy moja rodzicielka wyłoniła się zza drzwi mojego już prawie pustego pokoju.
-Spakowana?-zapytała.
-Tak, już prawie-uśmiechnęłam się do niej.
-Zaraz musimy jechać na lotnisko,za dwie godziny masz samolot,czekamy z tatą w aucie-uświadomiła mi.
-Zaraz będę gotowa.A moje rzeczy dotarły już na miejsce?-zdążyłam ją jeszcze zatrzymać. 
-Tak. Dzwoniła dyrektorka szkoły i powiedziała,że masz wszystko już w swoim pokoju,dzielisz go z jakąś dziewczyną,może się zaprzyjaźnicie-puściła do mnie oczko i znikła za ścianą 
-Może... -Powtórzyłam 
 Zarzuciłam na siebie jeszcze  szybko bluzę i chwytając za walizki wyszłam z domu.Czarnym mercedesem rodzice zawieźli mnie na lotnisko.Odprawa poszła bardzo szybko,kiedy byłam już przy rękawie bardzo mocno przytuliłam rodziców.Nie chciałam się z nimi rozstawać ale potrzebowałam odetchnąć od tego miasta, zwłaszcza po tym co się wydarzyło .Rodzice w pełni mnie rozumieli dlatego pozwolili mi kontynuować moją naukę w prywatnej szkole "WILlIMY HIGH" w Londynie i zacząć tam wszystko od początku. 
-Będę za wami tęsknić-powiedziałam płacząc.
-My za tobą też córciu.Zadzwoń jak dolecisz.
-Oczywiście.Kocham was-Otarłam łzy z policzków i jeszcze raz mocno ich przytuliłam.Wzięłam torbę podręczną i skierowałam się do samolotu.
  Usiadłam wygodnie w fotelu,włożyłam słuchawki do uszu i puściłam swoją ulubioną piosenkę czekając na wylot z San Diego do Londynu.


Hej wszystkim! :***
Tak zapowiada się moja historia.Myślę,że choć trochę się podoba. :D Wkrótce powinni pojawić się bohaterzy i rozdział pierwszy .Jeżeli prolog się podobał to ze względu na to, że jest to początek mojego pierwszego bloga,byłabym bardzo wdzięczna za zostawienie komentarza pod spodem. :*