środa, 10 grudnia 2014

Rozdział 1

    -Proszę pani?Już wylądowaliśmy -usłyszałam i poczułam,że ktoś mnie szturcha.Otworzyłam oczy i nad sobą zobaczyłam stewardessę .Rozejrzałam  się dookoła ,nadal byłam w samolocie lecz tym razem sama...
-Dawno wylądowaliśmy?-zapytałam
-Jakieś 10 min temu.-uśmiechnęła się do mnie
-Ojeju, dziękuje -Pozbierałam wszystkie swoje rzeczy i wyszłam z samolotu kierując się do taśmy z moim bagażem.Kiedy już przyjechały moje walizki wzięłam je i weszłam do wielkiej hali w której przy wejściu nr 403 miał czekać na mnie starszy elegancko ubrany pan w czarnych okularach,który miał zawieźć mnie do szkoły.Odszukałam go wzrokiem i skierowałam się w jego kierunku przedstawiłam się miejąc nadzieje,że to on.Nie pomyliłam się mężczyzna uśmiechną się do mnie i wystawił dłoń
-Herman Goreet,-już myślałem ,że się nie zjawisz -Spojrzałam na zegarek 12.30.No to super miałam tu być 20 min temu,czy ja zawsze muszę się spóźniać??-pomyślałam.
-Bardzo przepraszam ale usnęłam w samolocie i ominęło mnie lądowanie. 
-Dobrze,dobrze nic nie szkodzi .-uśmiechnął się -To co jedziemy do szkoły?-zapytał
-Tak tak,możemy już jechać-Mężczyzna zabrał moje walizki i ruszyliśmy do samochodu.
  Jechaliśmy ponad godzinę ,aż w końcu samochód zatrzymał się pod ogromnym budynkiem.Widziałam zdjęcia na stronie internetowej ale na żywo szkoła była dużo większa niż sobie  wyobrażałam.
-Wow-powiedziałam po cichu zamykając drzwi auta.

-Zaniosę twoje walizki do pokoju a ty idź do dyrekcji zgłoś,że już jesteś-Usłyszałam głos Hermana
-Dobrze...
-Czyli gdzie mam iść ?-spytałam przy głównym wejściu 
-Tymi schodami do góry -wskazał palcem -Trzecie drzwi po prawej.Podziękowałam i ruszyłam wskazaną drogą.Kiedy dotarłam do drzwi z napisem "DYREKCJA" cicho zapukałam.Po chwili otwarły się prze de mną a zza nich wyłoniła się starsza pani z bardzo przyjaznym wyrazem twarzy
-Dzień dobry nazywam się Libbi Caraving -Kobieta uśmiechnęła się do mnie 
-Dzień dobry Libbi, wejdź proszę -wskazała dłonią na pomieszczenie 
-Jak minęła podróż? -zapytała siadając za wielkim biurkiem zawalonym stertą różnych papierów i dokumentów.
-Dobrze ,prawie cały lot przespałam- Zaśmiała się
-No to dobrze .Więc tak tutaj mamy całą twoją dokumentacje, twoja mama wszystko wypełniła-Wyciągła  czarną teczkę z moim imieniem i nazwiskiem i wyjęła z niej kartkę -To twój nowy plan lekcji,zaczynasz od jutra.-podała mi go, a z metalowej skrzynki wyjęła dwa klucze ,jeden większy drugi mniejszy 
-A klucze do czego?-zdziwiłam się
-Większy do akademiku, dzielisz go z Leą na pewno się polubicie,a mniejszy klucz jest do szafki .Na kartce pod planem masz numery ,myślę,że się od szukasz -uśmiechnęłam się.Podziękowałam i ruszyłam do pokoju nr 218.
Stanęłam przed drzwiami i zapukałam,po chwili otworzyły się, a w nich pojawiła się bardzo ładna niebieskooka  blondynka.
-Hej-przywitałam się
-Hej,ty jesteś pewnie Libbbi Caraving moja nowa współlokatorka?-zaśmiała się
-Tak.Skąd wiesz?
-Hanna mi powiedziała
-Hannna?-zdziwiłam się
-No tak ,Pani dyrektor .Właź kobieto do środka i się rozpakuj,bo te pudła zajmują cały pokój.Ja muszę lecieć na zajęcia powinnam wrócić za około dwie godziny -Znów się zaśmiała.
Weszłam do pokoju.Polowa była bardzo ładnie urządzona,po drugiej jednak było samo duże łóżko, bardzo szeroka komoda i szafa,domyśliłam się,że to moja część, wiec zajęłam się rozpakowywaniem swoich rzeczy.Pościeliłam swoje łóżko czarną pościelą,a na niej poukładałam milion kolorowych poduszek różnej wielkości.Na komodę położyłam kuferek z kosmetykami i wieszaczki z biżuterią oraz różne zdjęcia.W szafie ładnie poukładałam ubrania ,co trochę mi zajęło bo mam ich strasznie dużo.Zmęczona padłam na łóżko,wyciągłam z kieszeni telefon i zadzwoniłam do rodziców.Po dwóch sygnałach usłyszałam mamę
-Hej córcia ,jak tam ?Doleciałaś spokojnie?Jesteś już w szkole?-Zadawała pytania po kolei 
-Hej mamo haha spokojnie bo nie nadążam  -Zaśmiałam się .A więc tak podróż minęła dobrze ,prawie cały lot przespałam .Dotarłam do szkoły, rozmawiałam z dyrektorką ,dała mi plan lekcji, klucz do pokoju i do szafki.Zdążyłam się już rozpakować, jeszcze tylko będę musiała za chwilę iść włożyć książki do szafki.A jak tam u was?Co u taty?
-U nas dobrze ,tata właśnie przed chwilą wyszedł do pracy ,trochę późno zadzwoniłaś.
-Innym razem z nim pogadam .Pozdrów go.
-Pewnie-powiedziała 
-Ja muszę kończyć ,muszę zanieść jeszcze książki do szafki.
-Dobrze kochanie ,trzymaj się,kocham cię.
-Ja ciebie też-skończyłam rozmowę z mamą kiedy do pokoju weszła Lea
-Hej ,ja lecę zanieść rzeczy do szafki ,zaraz wracam-uświadomiłam jej
-Okej-wzięłam wzięłam książki i klucz z półki i wyszłam z pokoju .Zeszłam na sam dół gdzie szukałam nr swojej szafki w pierwszym korytarzu były nr od 1 do 100 ja miałam nr 168 więc udałam się do drugiego korytarza .Kiedy wychodziłam zza rogu wpadłam na jakiegoś chłopaka  i wszystko wyleciało mi z rąk.


A więc tak prezentuje się rozdział pierwszy ,myślę że choć trochę się podoba.Zostawcie proszę na dole komentarz co o nim myślicie :*




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz