-Spoko nic się nie stało-Dopiero teraz na niego spojrzałam.Nie wierzyłam własnym oczom.
-Alex?! -prawie wykrzyknęłam
-Libby!Boże Libby nie poznałem cię ,jak ty się zmieniłaś!Co ty tu robisz? -mimowolnie się uśmiechnął i przytulił mnie mocno
-Od dziś mieszkam.A od jutra się tutaj uczę-Zaśmiałam się
-Ale jak ?Dlaczego?
-Długa historia,nie chce o tym gadać.Przepraszam,może kiedyś Ci opowiem-Podniosłam lekko kąciki ust
-Jasne ,nie przejmuj się.Gdzie teraz zmierzasz?
-Idę zanieść książki do szafki ...taaa tylko najpierw muszę ją znaleźć -Zaśmiał się
-Chodź pomogę ci -Złapał mnie za rękę i pociągnął za sobą.
Zastanawiacie się pewnie skąd znam Alexa? O tusz znamy się od dziecka.Mieszkaliśmy koło siebie od urodzenia i od najmłodszych lat się przyjaźniliśmy ,zawsze byliśmy nierozłączni,wszystko robiliśmy razem .Aż do momentu kiedy Alex musiał przeprowadzić się do Londynu ,mieliśmy w tedy po 13 lat.Było mi się bardzo trudno z tym pogodzić .Przez pierwsze kilka miesięcy rozmawialiśmy codziennie przez telefon .skypa lub po prostu pisaliśmy ,później kontakt stawał się coraz słabszy aż w końcu nie było go wcale.Aż do teraz .Nagle wpadam na niego w szkole .Do której nawet nie miałam pojęcia,ze chodzi.
-Jaki masz numer?-Z moich rozmyśleń wyrwało mnie pytanie przyjaciela?Kolegi?-w sumie nie wiem jak mogę go nazwać przecież nie odzywaliśmy się do siebie przez 3 lata,Az tu nagle BUM i chodzimy do tej samej szkoły.
-168
-No to nie musimy długo szukać bo tak się składa,że 'mieszkasz' koło mnie,czyli tu -wskazał palcem na szafkę koło mojej głowy .Boże czemu ja jestem taka głupia i wcześniej jej nie zauważyłam!
-Wielkie dzięki ,bez ciebie szukałabym tej szafki pewnie przez najbliższe 2 godziny-tylko się zaśmiałam otworzyłam ją i włożyłam książki do środka.
-Chodź odprowadzę cię do pokoju-Uśmiechnął się
-Okey-odwzajemniłam gest
***
Godzina 7:30 a ja już słyszę to cholerstwo każące mi wstawać.Zrzuciłam nogi z łóżka i powędrowałam do łazienki ,gdzie minęłam się z Leą
-Dzień dobry -Posłała mi promienny uśmiech
-Hej -odpowiedziałam zaspana
-O 8 śniadanie -Przypomniała mi .A więc mam 30 minut na doprowadzenie się do porządku.Wzięłam szybki prysznic,który trochę ożywił i wyszłam z pod kabiny .Wytarłam tylko ręcznikiem kapiącą z moich włosów wodę .Nie wzięłam sobie ubrań więc owinęłam się ręcznikiem i wyszłam z łazienki,co było wielkim błędem bo w drzwiach zobaczyłam wysokiego szatyna mniej więcej w moim wieku,który rozmawiał z Leą.oboje się na mnie popatrzyli.Oczy rozszerzyły mi się chyba do granic możliwości a moje policzki automatycznie zapiekły.
-Ja już może lepiej pójdę-Chłopak zmierzł mnie wzrokiem i delikatnie się uśmiechnął.
-Może lepiej -Powtórzyła zdezorientowana Lea i zamknęła drzwi za chłopakiem
-Boże kobieto nie mogłaś mówić żebym nie wychodziła?-Zaczęłam na nią krzyczeć ,ale po chwili obie wybuchłyśmy śmiechem .Podeszłam do szafy i wyjęłam z niej pierwsze lepsze rzeczy
-Skąd mogłam wiedzieć,że wyjdziesz w takim stanie.-Zapytała Le
-Mogłaś chociaż powiedzieć że ktoś przyjdzie -Odpowiedziałam nadal się śmiejąc
-Kiedy ja sama nie wiedziałam!
-Mam nadzieje,że nie mam z nim lekcji bo inaczej cie zabije!
-Oj kochana ...Obie mamy z nim lekcje !
-No to nie żyjesz.-Rzuciłam w nią poduszką
-Ej! to nie moja wina ,a po za tym masz 15 minut na przygotowanie się ,a z tego co widzę potrzebujesz trochę czasu więc się sprężaj-Zmieniła temat i wystawiła mi język
-COO?-Wzięłam rzeczy i pobiegłam do łazienki .szybko się ubrałam,nałożyłam lekko fluid żeby zakryć zaczerwienienia ,oczy wy tuszowałam a usta lekko musnęłam delikatnie morelową szminką .Włosy wysuszyłam i podkręciłam końcówki.Gotowa wyszłam z łazienki ,zabrałam torbę i razem z Leą udałyśmy się na stołówkę.
-O hej Libby-Zatrzymał mnie Alex i lekko uścisnął gdy minęłyśmy drzwi stołówki .Na co Lee posłała mi spojrzenie typu "To wy się znacie?"-Zjecie z nami ?- Zapytał
-Z nami czyli?-Zaśmiałam się
-Ze mną i z moim kumplem ,który gdzieś zniknął ale powinien zaraz przyjść-Rozejrzał się po stołówce -O i jest -Doszedł do nas chłopak ,przysięgam ,że gdzieś go już widziałam
-Chris to jest Libby -Alex zwrócił się do niego
-A no tak Libby -Chłopak podał mi rękę uścisnęłam ją-Swoją drogą bardzo ładnie wyglądasz w samym ręczniku -Puścił mi oczko i się zaśmiał.Czyli już wiem gdzie go widziałam -cholera-Pomyślałam .Moje policzki znów piekły więc spuściłam delikatnie głowę.
-Czemu...-zaczął Alex ale Lee mu szybko przerwała za co byłam jej ogromnie wdzięczna
-Może już pójdziemy
-Tak chodźmy już -Delikatnie się uśmiechnęłam
***
-Skąd znasz Alexa ?-Zapytała Lee gdy siedziałyśmy wieczorem w pokoju
-Przyjaźniliśmy się od dziecka ale gdy mieliśmy po 13 lat Alex się przeprowadził ,a kontakt nam się powoli urywał .Az wczoraj wpadłam na niego na korytarzu.
-Podoba ci się ?-Rzuciła kolejne pytanie.
-Co?Mi?Alex? Nieee!Ale za to tobie tak,i to bardzo-puściłam jej oczko
-Cooo?Nie!-Zaczęła się wymigiwać-....Aż tak bardzo widać?
-Nie.Ale ja widziałam .Co jest między wami?
-Właściwie to nic.
-Jak to nic?-Zdziwiłam się
-No nic ,nawet nie gadamy-Posmutniała
-No to trzeba to zmienić-Wstałam z łóżka i ruszyłam w stronę drzwi
-Co? Co masz na myśli i Gdzie ty się wybierasz?
-Idę zadzwonić do mamy i może trochę pozwiedzam szkołę.
-Masz nie iść do Alexa -Zagroziła mi
-Okej przecież nie idę ,to ty masz z nim pogadać-Puściłam jej oczko i wyszłam z pokoju.
Wybrałam numer do mamy i ruszyłam w stronę...w sumie to nie wiem gdzie szłam nie zastanawiałam się nad tym.Chwilę z nią pogadałam i się rozłączyłam.Miałam zamiar wracać do pokoju.
-O dziewczyna w ręczniku-usłyszałam za sobą.Odwróciłam się i go zobaczyłam,stał oparty o ścianę i głupio się uśmiechał.
-Po prostu Libby-powiedziałam i rzuciłam wymuszony uśmiech...
Hejka :D A więc o to rozdział drugi .Napiszcie co o nim sądzicie na dole :)
Rozdział świetny! Życzę weny:)
OdpowiedzUsuńDziękuje xx
OdpowiedzUsuń